Przejdź do treści

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Historia Postaci John Garde
#1
John Garde od zawsze wiedział, jak wyciągnąć dla siebie jak najwięcej niezależnie od tego, w jakim mundurze akurat służył.
Swoją karierę zaczynał w wojsku. Wylot na misję do Afganistanu miał być dla niego sprawdzianem twardego charakteru, ale szybko stał się lekcją brutalnego pragmatyzmu. W kurzu, upale i ciągłym zagrożeniu John zrozumiał jedną podstawową zasadę: sprawiedliwość to pojęcie względne, a liczy się tylko ten, kto ma władzę i potrafi zabezpieczyć własny interes. Służba w siłach zbrojnych nauczyła go bezwzględnej dyscypliny, chłodnej kalkulacji oraz bezbłędnego czytania ludzi, co postanowił wykorzystać po powrocie do cywila.
Zostawiając za sobą zagraniczne misje, Garde wstąpił w szeregi lokalnej policji. Dzięki doświadczeniu taktycznemu, cynizmowi i umiejętności prowadzenia politycznych gier szybko wspinał się po szczeblach kariery. Nie bał się brudzić rąk, a jego chytrość i spryt sprawiły, że ostatecznie zasiadł w fotelu Chief of Police.
Jako szef departamentu John stał się postacią wybitnie dwuznaczną. Z zewnątrz idealny, charyzmatyczny dowódca, na co dzień: gracz, który dokładnie wiedział, komu patrzeć na ręce, a komu przymknąć oko za odpowiednią opłatą. Jego lekka korupcja nie wynikała z głupoty czy chciwości gówniarza; była przemyślana. Garde nie brał łapówek od byle kogo tworzył układy, pobierał „opłaty za spokój” od wpływowych ludzi w stanie i dbał o to, by na jego biurko lądowały tylko te sprawy, które sam chciał rozwiązać.
Przez lata sprytnego balansowania na granicy prawa John dorobił się sporego majątku. Nie obnosił się z nim krzykliwie w centrum miasta  zamiast tego kupił przestronny, solidny dom usytuowany na obrzeżach, tuż przy urokliwym Blueberry. To tam, z dala od miejskiego zgiełku i czujnych oczu wydziału wewnętrznego, stworzył swoją bezpieczną przystań.
Na jego posesji i w garażach stoi kilka luksusowych oraz klasycznych samochodów prywatna słabość i dowód na to, że lata spędzone w afgańskim pyłku i na policyjnych ulicach wreszcie przeryły mu drogę do prawdziwego bogactwa. Dziś John Garde to człowiek, który ma wszystko: szacunek wynikający ze strachu, pozycję szefa policji, bezcenne kontakty i majątek, o którym większość jego podwładnych może tylko pomarzyć. Zawsze jednak czuwa, bo wie, że w tym świecie łatwo stracić koronę.


Mark O’Conner Cień i Prawa Ręka
Jeśli John Garde był mózgiem operacji, to Mark O’Conner był jego bezwzględnym ramieniem wykonawczym. John wprowadził Marka w realia pracy w policji, ucząc go wszystkiego, co sam wiedział o sterowaniu strukturami prawa, naginaniu procedur i czerpaniu zysków ze stanowiska.
Dzięki protekcji Garde’a, Mark szybko awansował i stanął na czele elitarnej jednostki GIT. Oficjalnie jego zadaniem była walka z najgroźniejszą przestępczością zorganizowaną, dilerami i gangami ulicznymi. Nieoficjalnie? Mark potrafił wykorzystać pozycję jednostki GIT do perfekcji  kontrolował przepływ narkotyków, „opiekował się” wybranymi grupami przestępczymi w zamian za gigantyczne łapówki i bezczelnie usuwał z drogi każdego, kto próbował wejść mu w drogę.
W przeciwieństwie do kalkulującego i ostrożnego Johna, Mark był o wiele bardziej skorumpowany, chłierny i skłonny do ryzyka. Nie patrzył na konsekwencje liczyła się szybka gotówka, władza i styl życia, który znacznie przewyższał policyjną pensję. Mimo że ich metody wzbudzały coraz większe kontrowersje, obaj trzymali się razem, tworząc układ nie do ruszenia.
[Obrazek: pEveSFl.jpeg]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: